Całą sobotę trwało dogaszanie pożaru w okolicy Zasiek, który wybuchł w piątek. Jednak podpalacze nie pozwolili strażakom odpocząć. Podczas minionego weekendu strażacy interweniowali około 60 razy i nadal zdecydowaną większość stanowiły wyjazdy do płonącej ściółki i lasów. Przoduje w tym południowa część województwa.
- Nadal przyczyną zdecydowanej większości tych pożarów są podpalenia - tłumaczy dyżurny lubuskiej komendy wojewódzkiej straży pożarnej Tomasz Chorążyczewski. - Jedni podpalają trawy wokół swoich obejść, inni to klasyczni podpalacze.