Sprawą nieprawidłowości w zarządzaniu hufcem w Wiechlicach koło Szprotawy prokuratura zajmuje się od maja 2006 r., kiedy stwierdzono, że w ośrodku dochodziło do fałszowania dokumentów i podrabiania podpisów na listach płac i delegacjach. To wtedy komendant główny OHP w Warszawie odwołał Jana Ch. z funkcji dyrektora i wyznaczył na jego następcę Dorotę Szatkowską.

Nowa dyrektorka przeprowadziła kontrolę w ośrodku, po czym na jaw wyszło kilka nieprawidłowości. Dotyczą one wyłudzania pieniędzy na fikcyjne delegacje, diety i wyjazdy, poświadczenia nieprawdy w listach płac, korzystania z aut służbowych do celów prywatnych, a także podrabiania dokumentów i nieprawidłowości przy rozliczaniu się z budowy boisk sportowych przy OHP w Wiechlicach. W sumie, do prokuratury wpłynęło aż 8 zawiadomień. W konsekwencji jednego z nich pojawiły się akty oskarżenia przeciwko Janowi Ch., byłemu dyrektorowi oraz Bożenie F., byłej głównej księgowej.

Odwołania na razie nie będzie

Byłemu dyrektorowi postawiono dwa zarzuty – wyłudzenia pieniędzy z ośrodka z tytułu nienależnych diet i kosztów przejazdu w kwotach 460 zł i 457 zł oraz przekroczenia uprawnień. Podobny zarzut postawiono głównej księgowej – pobranie pieniędzy w kwocie 500 zł.

Jan Ch. jest radnym miejskim, ale mimo zarzutów, żaden z jego kolegów z Rady nie zamierza zgłosić wniosku o odwołanie go ze stanowiska. Nawet oponenci ze stowarzyszenia Szansa dla Szprotawy tego nie zrobią.

– Wiemy, że przewodniczącemu postawiono takie zarzuty. Rozmawialiśmy o tym w gronie swoich radnych, ale na razie nie zamierzamy tej sprawy poruszać na sesji – mówi Andrzej Skawiński, radny i zarazem szef stowarzyszenia Szansa dla Szprotawy. – Faktem jest, że przewodniczący ma poparcie 11 radnych z SLD, PO i Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Szprotawskiej, a więc większości. Tyle bowiem osób tworzy koalicję, której przewodzi burmistrz.
– Być może taki wniosek się pojawi, ale dopiero, gdy poznamy ostateczne wyniki śledztwa prokuratury i zapadnie wyrok w sądzie – dodaje radna Grażyna Sęp z Szansy dla Szprotawy.
Jan Ch. nie chciał się wypowiadać na temat zarzutów do czasu zakończenia sprawy.