Ogień wybuchł na poddaszu, pod nieobecność sołtysa, tuż po północy.

- Byliśmy z żoną na imprezie w Szprotawie, dokładnie na zlocie motocyklistów – opowiada sołtys Piotr Pawłowski. - Tuż po północy otrzymałem telefon od sąsiadów, którzy zauważyli ogień na dachu mojego domu. Gdy przyjechaliśmy z żoną, ogień zajął znaczną jego część. Spaliło się poddasze, zaadaptowane na sypialnię, część dachu i wyposażenie. W sumie straty wyniosły ok. 100 tys. zł – wylicza sołtys.

Całość artykułu można przeczytać tutaj.