Na oku konserwatora

- Drzewa przeznaczone do wycinki zostały uzgodnione z konserwatorem przyrody - zapewnia wiceburmistrz Szprotawy Ryszard Barylak. - Znikną tylko te rośliny, które wskazał konserwator i wydał zgodne na ich wycięcie - dodaje urzędnik.

W szprotawskim magistracie zapewniają, że żaden zabytek przyrody lub okaz nie zostanie wcięty. - Musimy usunąć tylko te rośliny, które uniemożliwiają wejście w koryto rzeki ze sprzętem - tłumaczy wiceburmistrz Barylak.

W sumie usuniętych zostanie ponad 100 drzew oraz krzewów. - Z tego większość to krzewy, które nie są grubsze od mojej ręki - zapewnia wiceburmistrz.

Wycięte zostaną również drzewa, których korzenie zostały podmyte i wystają na zewnątrz. Znikną również dawno już powalone drzewa. W sumie wycinka obejmie koryto rzeki biegnące od młyna do ujścia Bobru. To razem ponad trzech kilometry.

Ochronią domy

- Musimy uporządkować rzekę i zadbać, żeby przez miasto płynęła wreszcie czysta woda - tłumaczy konieczność prac R. Barylak.

Dno zostanie przede wszystkim odpowiednio pogłębione. Będzie ono również odmulone. Na brzegu rzecznego koryta zostaną zamontowane siatki z kamieniami. To dla ich wzmocnienia. Na wysokości ul. Ceglanej w dodatku pojawi się trawiasty dywan. Tam właśnie jest najsłabszy nurt w biegu rzeki.

Inwestorem jest wojewódzki zarząd gospodarki wodnej i melioracji. Inwestycja jest w trakcie przygotowywania. Koszt nie jest jeszcze znany. - Szacujemy go na około trzy miliony złotych. Ze swojej kasy wydamy ponad 50 tys. zł na dokumentacje ochrony domów przy korycie - mówi R. Barylak. Chodzi o budynki przez lata podmywane i zalewane przez rzekę.

Jeszcze nie wiadomo kiedy rozpoczną się prace wzdłuż brzegów rzeki.

autor Piotr Jędzura