– Musieliśmy zamknąć oddział, bo w krótkim odstępie czasu straciliśmy dwóch anestezjologów. Jeden z nich zmarł, a drugi zrezygnował z pracy. W tej sytuacji OIOM nie mógł funkcjonować – tłumaczy Edward Migniewicz, dyrektor szprotawskiego szpitala.
Największą stratą jest odejście Andrzeja Salomona, ordynatora OIOM, który wybrał pracę w szpitalu w Bolesławcu.

– Nie chcę komentować tej decyzji. Pan Salomon nawet mnie nie poinformował o odejściu – dodaje Migniewicz. – Teraz szukamy nowych lekarzy, a na czas poszukiwań wszyscy pacjenci wymagający intensywnej opieki będą przewożeni do pobliskich szpitali w Żarach i Nowej Soli. Tak też stało się z dwójką pacjentów, którzy przebywali na OIOM w momencie jego zamknięcia.