Mundurowi wspólnymi siłami zlikwidowali domową krajalnię tytoniu na jednej z prywatnych posesji w Szprotawie. Przestępcza linia produkcyjna została zatrzymana dokładnie w momencie, gdy pracowała na pełnych obrotach. Wszystko wydarzyło się pod koniec sierpnia, kiedy to funkcjonariusze zapukali do drzwi niczego niespodziewających się „przedsiębiorców”.

Efekt zaskoczenia był stuprocentowy. Dwaj mężczyźni odpowiedzialni za produkcję zostali zatrzymani na gorącym uczynku, prosto przy maszynach tnących liście. Zamiast wielkich zysków, panowie dorobili się widma poważnych problemów prawnych. Co ważne, skala podwórkowej manufaktury zrobiła wrażenie nawet na doświadczonych śledczych. W pomieszczeniach gospodarczych zabezpieczono ponad 3 tony suszu tytoniowego oraz blisko 800 kilogramów gotowej krajanki. Aby to wszystko sprawnie przerobić, sprawcy wyposażyli się w dwie profesjonalne maszyny do cięcia oraz zapas ostrych noży.



Szacunkowa wartość przejętego towaru na czarnym rynku to prawie 1 milion złotych. Gdyby te papierosy trafiły do obiegu, budżet państwa straciłby z tytułu nieodprowadzonych podatków blisko 4 miliony złotych.

Nielegalny obrót tytoniem to poważna sprawa, o czym właściciele lewego biznesu przekonają się w najbliższym czasie. Posiadanie, produkcja oraz handel wyrobami bez akcyzy to poważne przestępstwa skarbowe. Zatrzymanym mężczyznom grozi teraz gigantyczna grzywna, a w najgorszym scenariuszu – nawet do 3 lat więzienia.

Mundurowi przy okazji tej akcji przypominają, że kupowanie tytoniu lub e-papierosów z „promocji” z nieznanego źródła to loteria, w której główną wygraną mogą być kłopoty ze zdrowiem. Nielegalne fabryczki rzadko kiedy przejmują się normami higienicznymi, a w ich produktach można znaleźć substancje, przy których zwykła nikotyna brzmi jak witamina C.

W tym przypadku urzędnicy i strażnicy graniczni zadbali więc nie tylko o państwową kasę, ale też o płuca potencjalnych klientów.