Ratownicy przyjechali z podnośnikiem hydraulicznym.
- Nie można było dostać się od mieszkania. Nie chciała otworzyć drzwi, nawet rodzinie – podkreśla rzeczniczka żagańskiej policji Sylwia Woroniec.

W tym czasie z Żagania już jechał samochód z drabiną mechaniczną i skokochronem. W trakcie rozkładania podnośnika, będący w koszu strażacy próbowali nakłonić desperatkę, aby nie skakała. Wtedy straciła równowagę i spadła z 8 metrów. Pogotowie odwiozło ją do miejscowego szpitala. Istniało podejrzenie złamania kości i uszkodzenia wielu organów. Specjaliści z chirurgii podejrzewali pęknięcie w kilku miejscach miednicy, uraz kości podudzia i pięt.

Dlatego kobieta została skierowana na ortopedię do Nowej Soli. Czy można było złagodzić upadek? – Istniała taka szansa. Gdyby udało nam się zyskać jeszcze parę minut do przyjazdu zastępu wyposażonego w skokochron. Jednak kobieta nie dała strażakom żadnych szans na to, aby mogli jej pomóc – przekonuje Kasperowicz