Karol Wiler z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze powiedział Radiu Zachód, że jest już tak zwana dyrektywa zakazu wstępu do lasów w obszarach zamkniętych. Powodem jest bardzo niska wilgotność i co za tym idzie duże niebezpieczeństwo wybuchu pożaru.
Tymczasem, jak się okazuje, sprawcą niezamierzonego pożaru może być każdy z nas. Wystarczy drobny żar z papierosa.
- Jeśli w ciągu najbliższych dwóch dni sytuacja pogodowa nie ulegnie zmianie, to lasy zostaną całkowicie zamknięte - potwierdza Krzysztof Poczekaj z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze. Jego zdaniem sytuacja w lubuskich lasach jest bardzo poważna: wilgotność ściółki nie przekracza 10%, a wiejący wiatr powoduje, że ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie.
Od początku roku na Ziemi Lubuskiej w ponad 600 pożarach spłonęło 170 hektarów lasu. Tylko w ciągu dwóch ostatnich dni strażacy i leśnicy gasili w naszym regionie trzy duże pożary lasów. Paliło się w okolicach Leśniowa Wielkiego, Kargowej i Grochowic. Straty szacowane są na setki tysięcy złotych.
Czy zakaz uratuje lasy?
W Lubuskiem w jednym miejscu został już wprowadzony zakaz wstępu do lasu. Chodzi o okolice Brodów, Tuplic i Zasiek. W następnej kolejności prawdopodobnie czeka nas całkowity zakaz wstępu do lubuskich lasów już od poniedziałku.

Popiół na polach
Lubuskie rozwija się za wolno
Zaświadczenie kierowcy nie pomoże